czwartek, 11 września 2014

Kontrakt Terytorialny - nadzieja na pomyślne negocjacje

To będzie trudny okres. Rozpoczęły się kampanie wyborcze i wielu lokalnych polityków będzie obiecywało "cuda". My działam już ponad rok i w cuda nie wierzymy. Staramy się natomiast sumiennie zdobywać informacje, co jakiś czas natykając się na nowe wiadomości,  np. o tramwaju na Wolę, o którym nikt nie mówił przez ostatni rok.

Ostatnią szansą na nasza linię jest Kontrakt Terytorialny, nad którym za chwilę rozpoczną się negocjacje. W tym celu napisaliśmy list do marszałka Województwa Mazowieckiego pana Adama Struzika.




Szanowny Panie Marszałku,

Dzięki informacjom udzielonym nam w Mazowieckim Biurze Planowania Regionalnego wiemy, że za chwilę rozpoczną się negocjacje w sprawie Kontraktu Terytorialnego dla woj. Mazowieckiego. Dlatego zwracamy się z uprzejma prośbą, aby mieć na uwadze starania grupy mieszkańców z Ochoty i ich ponad roczną pracę na rzecz budowy odcinka linii tramwajowej łączącej Dworzec Zachodni z Pętlą Banacha (a dalej z Mokotowem i Wilanowem). 

Nasza koalicja „Ochota na tramwaj” zyskała poparcie wśród przedstawicieli lokalnej społeczności, przedstawicieli instytucji, organizacji pozarządowym i przedsiębiorców (dołączamy list poparcia). Jako mieszkańcy Ochoty pragniemy miasta „dla ludzi”, w którym jednym priorytetów jest dobrze zorganizowana i przyjazna komunikacja miejska. Wiemy, że budowa całej linii, łączącej Wilanów z Bemowem była długo na liście priorytetów przyszłych realizacji.  

Jako koalicja społeczna  od ponad roku próbujemy się dowiedzieć, kiedy będzie realizowana część trasy, biegnąca przez Ochotę i w jakich dokumentach są lub będą zapisane ustalenia w tej sprawie. Informacje o budowie tej linii zmieniały się z miesiąca na miesiąc, ostatecznie pozostawiając wszystkich mieszkańców i media w niewiedzy. Naszym ostatnim punktem odniesienia jest Kontrakt Terytorialny, więc wierzymy, że na poziomie wojewódzkim nasze starania nie zostaną zbagatelizowane.

Nasza akcja ma charakter pozytywny i obywatelski. Chcemy pokazać, jak ważny jest dla nas rozwój tej części Ochoty, ponieważ tutaj żyjemy i pracujemy. Zrównoważony rozwój to także  priorytet w całej Unii Europejskiej. Chcielibyśmy, aby poszczególne części Warszawy miały szansę na równomierny rozwój. Do tego potrzebne jest wygodne połączenie Dworca Zachodniego z resztą miasta, nowoczesna komunikacja tramwajowa i ścisła współpraca z mieszkańcami.

W imieniu wszystkich podmiotów, popierających koalicje „Ochota na tramwaj” zwracamy się zatem z uprzejmą prośbą o wzięcie pod uwagę naszych starań przy podejmowaniu  decyzji w sprawie budowy odcinkach linii tramwajowej, łączącego Pętlę Banacha z Rondem Zesłańców Syberyjskich, czyli tak ważnym na mapie Warszawy – Dworcem Zachodnim PKP. Mamy nadzieję, że zebrane przez nas podpisy, ogromne zainteresowanie grą miejską „Ochota na tramwaj”,  nasze sumienne monitorowanie postępów prac nad planem budowy i poparcie lokalnych mediów są wystarczającym dowodem na ważność tej sprawy.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Pierwsze głosy po wakacjach



Wróciliśmy! Zdajemy sobie sprawę, że czeka nas gorący przedwyborczy okres, a zapał wielu osób, które wcześniej były zaangażowane w działania na rzecz "naszego tramwaju" już opadł.  Działamy równo od roku - z jednej strony krótko, z drugiej zaś -przeżyliśmy już stan absolutnej euforii międzydzielnicowej i wielu obietnic, który zamienił się w miesiące ciszy, by zostawić wszystkich przed wakacjami z wieścią o metrobusach. Czas wyborów na pewno zweryfikuje wszystko, co dotychczas słyszeliśmy. Na razie nie dostajemy już odpowiedzi na nasze listy, m.in. z prośbą o udostępnienie ekspertyzy na temat metrobusów, ale mamy nadzieję, że wczesną jesienią rozpocznie się znów dyskusja na tematy znane wszystkim od wielu lat, a członkom naszej grupy starczy determinacji, aby nie porzucić tego tematu. Staramy się na bieżąco obserwować i zbierać informacje, do czego Was także gorąco zachęcamy. Wakacyjny sezon ogórkowy prawdopodobnie się skończył, bo w ostatnim czasie pojawiło się kilka informacji na temat planowanych linii tramwajowych. Niestety linia Dw. Zach. - Wilanów, nagle skróciła się do odcinka Wilanów - Pole Mokotowskie, więc postaramy się dowiedzieć, czy to prawda i jeżeli tak, to dlaczego. Pamiętacie nasze hasło z zeszłego roku? To wszystko, co możemy wspólnie zrobić - obserwujmy i pytajmy.

Tymczasem, jeżeli właśnie wróciliście z urlopu, prasa uraczyła nas następującymi newsami:
Pierwszy artykuł mówił o tramwajowym priorytecie Unii Europejskiej: 

Komentarz red. Ossowskiego (któremu jesteśmy wdzięczni za wytrwałość w tym temacie) nie pozostawia złudzeń - w mieście brakuje strategii: 

My spotykamy się ciągle ze sprzecznymi komunikatami, więc jeżeli macie informacje na temat budowy linii tramwajowej Dw. Zachodni-Wilanów, to prosimy o pomoc: glosnatramwaj@gmail.com

wtorek, 1 lipca 2014

List od tramwaju!

W oczekiwaniu na oficjalne informacje  Ratusza, napisał do nas zniecierpliwiony i smutny tramwaj! To oczywiście żart na początek wakacji, ale zachęcamy Was do lektury tego niecodziennego listu do redakcji:) Czas na trochę odpoczynku! (co nie oznacza, ze nie będziemy na bieżąco śledzić informacji o tramwajach!)


Dzień dobry, witam Państwa,

Mam na imię Heniek, jestem smutnym tramwajowym wagonikiem. Od kilku lat jeżdżę w warszawskich barwach, codziennie służę mieszańcom stolicy. Jestem niskopodłogowy, mam fajne wyświetlacze i klimę. Świetnie się dogaduję z kumplami z zajezdni, mimo dzielących nas lat! Tak, tak – mam starszych kolegów. Różnica wieku nie gra między nami żadnej roli. Dużo czerpię z ich doświadczenia, wszak ono z wiekiem przychodzi.

Mam marzenia – jak każdy tramwaj. Chciałbym być zawsze czysty, niezawodny i ładny. Chciałbym jeździć na ciekawych trasach, z normalnymi tramwajami wokół siebie. Chciałbym przejechać dużo kilometrów z nienaganną sprawnością. Takie zwykłe, przyziemne kwestie. Jednak przyznam się Państwu, że mam jedno, skryte głęboko w pantografie marzenie. Z nikim jeszcze się nim nie dzieliłem… Chciałbym być metrem. Przepraszam, że zawracam Państwu tym głowę, to głupie. Po prostu musiałem wreszcie z kimś tym się podzielić. Nie mogłem już dusić tego dłużej w sobie. Rozumieją Państwo, nie jest łatwo być tramwajem i żyć ze świadomością, że woli się inne pociągi… takie szybkie, podziemne. Czasem zjeżdżamy (my tramwaje) pod ziemię jako pre-metro lub ot tak zdarza nam się przygodny przystanek pod ziemią. Jednak to nie jest to samo. A być takim Inspiro… Och!
Helmut, mój dobry kolega. To taki wyzwolony metrotramwaj z Niemiec. Kim jest metrotramwaj? To taki tramwaj, który czuje się metrem, ale nadal pozostaje sobą – tramwajem. W porównaniu do zwykłego tramwaju ma mniej przystanków, bezwzględny priorytet na skrzyżowaniach, zawsze wydzielone tory… Nie musi zjeżdżać pod ziemię (i przybierać wielowagonowych gabarytów) i być przez to stereotypowym metrem. Nie musi także dzielić żywota większości zwykłych tramwajów, wobec czego tu także nie jest stereotypowy. Takie combo, połączenie – metrotramwaj.

Z Helmutem poznaliśmy się jakiś czas temu. Często gadamy, opowiadamy sobie o naszych doświadczeniach, zaprzyjaźniliśmy się. Wymieniamy spostrzeżenia dotyczące warszawskich i berlińskich pasażerów i szyn. Płynie w nas podobny prąd, zgadzamy się w wielu kwestiach. Nieustannie ironizując dzielimy się faktami dotyczącymi funkcjonowania w obu stolicach tradycyjnych tramwajów i typowego metra, jak również metrotramwajów (tu raczej tylko on opowiada, bo to u niego bycie metrotramwajem jest normalne) czy też komunikacji miejskiej w ogóle. Nie myślcie Państwo jednak, że jesteśmy monotematyczni – rozmawiamy też dużo o przebudowach ulic, nowych budynkach wokół, podsłuchanych rozmowach na przystanku (w sprawach ważnych bardziej i mniej), a także o tym, co się dzieje z tramwajami po zezłomowaniu. I czy to, jakim jesteś tramwajem ma jakiś wpływ na twoje życie na złomowisku, o ile ono w ogóle istnieje. Wielokrotnie licytujemy się, który z nas ma ciekawszą historię do zaprezentowania. Właściwie stałym elementem naszych dywagacji na poziomie są sprzeczki - głównie o to, który z nas jest lepszy i fajniejszy. Zazdroszczę mu bardzo, że jest takim metrotramwajem, ale przecież mu tego nie powiem.

Ostatnio rozmawialiśmy z Helmutem o metrobusach – toż ci wysmysł! Komuś się gdzieś coś poprzewracało z nimi. Ni to tramwaj, ni metro, ni autobus. Kompletnie nie wiadomo co. Nie wiadomo czego się po takim metrobusie spodziewać, z takimi to najgorzej. Nie jeździ po szynach, a oczekuje, że wydzieli się torowisko dla niego. A nie – przecież on nie wjedzie na tory, więc jakby to nazwać… Asfaltowisko? Sami Państwo widzicie, nawet nie ma takiego słowa! Jeszcze będzie się zarzekał cały czas, że jest przecież zwykłym autobusem. A oczekuje traktowania jak tramwaj… Skandal! Co prawda takie metrobusy żyją sobie gdzieniegdzie na świecie, jednak tutaj jesteśmy z Helmutem w 100% zgodni (jak nigdy) – w naszych miastach nie bardzo jest dla nich miejsce. Dlaczego? Albo jedno, albo drugie. Albo tory, albo asfalt. W miastach o takiej gęstości zaludnienia i liczbie mieszkańców metrobusy są po prostu trochę bez sensu. Aby być metrobusem, trzeba poruszać się wydzielonej specjalnie jezdni. A to bez sensu budować jedną obok drugiej, przeznaczonej dla zwykłych autobusów i samochodów. Wydzielona przestrzeń dla tramwaju – to już co innego.
Metrobusy wymyślono kiedyś z oszczędności, żeby wstrzymać budowę komunikacji szynowej na jakiś czas. Jak wiemy, często taka prowizorka zostawała przyjmowana na stałe. A to taki ekwiwalent komunikacyjnego szczęścia. Czasami, bardzo rzadko, stworzenie metrobusu jest uzasadnione – np. przy większych odległościach. Takie uzasadnienie jest jednak często nadużywane. Teoretycznie jest to tańsze w budowie, jednak na faktyczny rachunek ekonomiczny składa się jeszcze kilka czynników. Pamiętajcie Państwo, że tramwaj ma 2-5 razy dłuższą żywotność w porównaniu do autobusu. Nie oszukujmy się – metrobus to zwykły autobus, który śmiga po wydzielonym asfalcie. Nie ma jakichś tajemnych mocy tylko dlatego, że chce być metrem i zatrzymywać się z mniejszą częstotliwością niż zwykły autobus. Trzeba więc ten tabor częściej wymieniać. Nawierzchnia asfaltowa jest bardziej podatna na zniszczenia niż szynowa. Koszty społeczne poniesione podczas zamknięcia linii na czas remontu to kolejne złotówki ulatujące w przestrzeń. Pamiętajmy jednak, że ewentualny system metrobusu jest często „na przetrzymanie” – trzeba go potem (przynajmniej teoretycznie) przerobić na właściwy system tramwajowy – to generacja kolejnych kosztów. Lepiej więc zbudować linię tramwajową, która od początku jest linią tramwajową. Ewentualnie metrotramwajową.

W Warszawie powstają kolejne linie tramwajowe. Próba zastąpienia ich metrobusami musi spalić na panewce. Bo niezależnie od umiejscowienia nowej linii na mapie stolicy, będzie ona połączona z istniejącą infrastrukturą. W postaci metrobusu jest to w wielu przypadkach niewykonalne, jakoś nie wyobrażam sobie ulicy Banacha z torowiskiem I jezdnią I osobną jezdnią dla metrobusu. Taka sama sytuacja odbyłaby się na Puławskiej. A na Bitwy Warszawskiej? Dwie jezdnie obok siebie i osobne przystanki autobusowe dla dwóch typów linii? A jak miałby on przejechać przez Pole Mokotowskie? Tramwaj na pewno wygrywa estetyką. I człowiek nie ma mdłości, jak nim jedzie. Z autobusami bywa różnie. A z metrobusami to już w ogóle, nigdy nie wiadomo o co im chodzi.

Moim marzeniem jest pojechanie linią tramwajową z Dworca Zachodniego do Wilanowa. Póki co – nie mogę. Chociaż mi to obiecują od wielu lat, nadal przede mną wiele ograniczeń. Obiecują otwarcie nowych perspektyw, nowych tras albo po prostu milczą. Coś się dzieje w tym kierunku, ale nadal wolno. Chciałbym dojeździć czasów, w których tramwaje takie, jak ja, marzące o czymś innym niż cała reszta, mogły swobodnie wyjeżdżać z zajezdni i codziennie szczęśliwie jechać od pętli do pętli. Metrem pewnie nigdy nie zostanę, jednak gdybym miał szansę pojeździć na takiej nowiutkiej trasie… Miałbym taką namiastkę bycia metrotramwajem. Szybkim, nowoczesnym, łączącym dalsze tereny miasta z centrum, z priorytetem na skrzyżowaniach. Miałbym namiastkę bycia takim fajnym tramwajem, jakim jest Helmut.

Pozdrawiam Państwa serdecznie! Do zobaczenia na torach!


Tramwaj Heniek





poniedziałek, 16 czerwca 2014

List do Pani prezydent w sprawie metrobusów

Zapewne podobnie jak Wy, jesteśmy cały czas ogłuszeni informacją o metrobusach. Wydaje nam się ona tak nieracjonalna, że nie wiemy, czy traktować to poważnie, czy zupełnie zbagatelizować. Ale ponieważ cały czas wierzymy w dialog i partnerskie relacje, mamy nadzieję, że tajemnicza i rewolucyjna analiza dr Brzezińskiego zostanie udostępniona publicznie. O to prosimy w liście Panią Prezydent Hannę Gronkiewicz Waltz:

Warszawa, dn. 17.06.2014 r

 Szanowna Pani Prezydent,

Zaniepokojeni ostatnimi wiadomościami na temat zmieniających się planów Miasta dotyczących budowy potencjalnych linii tramwajowych (Dworzec Zachodni-Wilanów, Gocław) zwracamy się z uprzejmą prośbą o zajęcie oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Docierające do nas informacje powodują dezorientację mieszkańców.
Poruszamy temat budowy linii tramwajowej, łączącej Dworzec Zachodni z Wilanowem (w tym odcinek ochocki) od września zeszłego roku, stale współpracując z lokalnym samorządem oraz budując międzysektorową koalicję. Staramy się monitorować kolejne decyzje, dlatego jako mieszkańcy prosimy o udostępnienie nam wyników ostatniej analizy autorstwa dr Brzezińskiego. Nigdy wcześniej nie pojawiła się w publicznym dyskursie opcja budowy metrobusu. Chcielibyśmy poznać odpowiedź na pytanie, jak to możliwe, że temat linii planowanej już od 20 lat zostaje zaniechany przez jedną analizę, do której nie ma publicznego dostępu?  Co ze wszystkimi poprzednimi analizami i ekspertyzami? Czy zaangażowanie mieszkańców, reprezentantów różnych sektorów oraz samorządów na Ochocie, Mokotowie, Wilanowie i Gocławiu to coś, co można tak łatwo zbagatelizować? Mamy nadzieję, że nie i nasze partnerskie relacje zostaną utrzymane.
Widzimy wiele zagrożeń płynących z pomysłu budowy specjalnego pasa jezdni, po którym mogłyby się poruszać metrobusy. Pomijając fakt, że UE może dofinansować tylko tramwaj jako ekologiczny środek transportu, jej budowa nie będzie tak inwazyjna dla otoczenia, jak przygotowanie przestrzeni miejskiej pod metrobus. W jego przypadku mówimy o kilku metrach jezdni. Jak miałaby ona przejść przez Pole Mokotowskie? To tylko jedno z wielu pytań, które nasuwają nam się, czytając jedynie zdawkowe opisy tych pomysłów w prasie. Liczymy na Pani oficjalne stanowisko i prosimy o upublicznienie wyników zleconej analizy.

Z poważaniem
Koalicja „Ochota na tramwaj!”



piątek, 30 maja 2014

Czy jest szansa na jasne zasady?

Dzisiejszy artykuł piszemy z myślą o władzach Warszawy, na których decyzję czekamy już kolejny miesiąc. Codziennie docierają do nas nowe informacje związane z metrem, kolejnymi inwestycjami, nowym taborem, planami, itd. Natomiast w temacie tak bardzo nam bliskim, który jako koalicja „Ochota na tramwaj” poruszamy publicznie już od zeszłego roku – wciąż panuje cisza. Ostatnie artykuły, pojawiające się w prasie, zwiastowały nowy podział na tramwajowej mapie Warszawy, stawiając nasza linię w opozycji do linii gocławskiej. Ostatnie zdanie, które usłyszeliśmy w oficjalnym kontakcie z przedstawicielami Ratusza, brzmiało: trwają ekspertyzy.

Z przykrością musimy to stwierdzić, ale nie jesteśmy zadowoleni z przebiegu tych prac, które się przedłużają i w efekcie których, stanęliśmy po drugiej stronie barykady z mieszkańcami Gocławia. Podjęliśmy się we wrześniu zeszłego roku działania, które miało przypomnieć o istnieniu tej części Warszawy – Dworca Zachodniego, Ochoty w okolicy Bitwy Warszawskiej i tysięcy mieszkańców, uczniów, pracowników i przyjezdnych, którzy nie mogą się swobodnie przemieścić na Mokotów, a dalej do i z Wilanowa. Chcieliśmy wrócić do dyskusji nad linią, która planowa jest od ponad 10 lat. 

Nie zgadzamy się także, aby stawiano „naszą” linię w opozycji do Gocławia. Sprawny transport należy się w każdej części Warszawy i nie podoba nam się stawianie na szali dobra dwóch dzielnic. Ze względu na nasze regularne działanie i zaangażowanie różnych grup – od mieszkańców, przez instytucje po przedsiębiorców, pozwalamy sobie zadać jeszcze raz pytanie – kiedy podejmiecie Państwo decyzję na temat realizacji planowanych inwestycji i co mówią Państwa ekspertyzy, których przecież powstało już tak wiele?


(Więcej o wynikach ostatnich badan nad przebiegiem linii tramwajowych w Warszawie można znaleźć na stronie SISKOMu: http://siskom.waw.pl/kp-tramwaje.htm. Czekamy na kolejne)

czwartek, 29 maja 2014

Młodzi Radni na tak!

Razem z nadchodzącym latem nabraliśmy "wiatru w żagle" i wracamy na ochockie podwórko. Dosłownie, bo spotkacie nas na Festynie z Okazji Dnia Dziecka w Parku Szczęśliwickim (1 czerwca) i na Pikniku Ochocian w Parku Wielkopolskim (7 czerwca). Zapraszamy do nas serdecznie, chętnie poznamy opinie innych mieszkańców - zbieramy pomysły, inspiracje i bardzo chętnie Was poznamy.

Tymczasem niedawno poznaliśmy mieszkańców zaangażowanych w  inicjatywę Tramwaj na Gocław, którą w 100% popieramy, a 100 powodów, dla których stanowczo NIE ZGADZAMY SIĘ, aby stawiać nasze projekty w opozycji do siebie, opiszemy niebawem.

Teraz mamy przyjemność ogłosić, że popierają nas Radni z Młodzieżowej Rady Dzielnicy Ochota. Dziękujemy Wam bardzo za wsparcie! Oto oficjalne stanowisko Rady:


Stanowisko
Komisji do spraw Kultury i Oświaty Młodzieżowej Rady Dzielnicy Ochota miasta stołecznego Warszawy z 7 kwietnia 2014 roku

w sprawie sprawie budowy linii tramwajowej "Dworce Zachodni-Wilanów"



            Komisja d.s. Kultury i Oświaty w/w Rady działając w imieniu mieszkańców Ochoty wyraża pełne poparcie dla działań Koalicji "Ochota na tramwaj!" mających na celu zwiększenie możwliwości komunikacyjnych dzielnicy.

            Zdaniem Komisji, realizacja postulowanych przez Koalicję celów znacząco ułatwi użytkownikom komunikacji miejskiej podróż po mieście. Linia łącząca Dworzec Zachodni z resztą miasta umożliwi lepszy dojazd zarówno mieszkańcom, jak i przyjezdnym, którzy odwiedzają nasze miasto.

            Kolejną zaletą proponowanego przez Koalicję środka transportu jest jego ekologiczność. W przeciwieństwie do większości współczesnych pojazdów, tramwaje nie powodują wzrostu zanieczyszczeń w obrębie miasta.

            Komisja wyraża nadzieję, że pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent miasta stołecznego Warszawy oraz Rada Miasta Stołecznego Warszawy przy podejmowaniu ostatecznej decyzji wezmą pod uwagę wolę i potrzeby mieszkańców Dzielnicy Ochota, bowiem popierają oni ten projekt. Komisja wspiera wszelkie działania Koalicji "Ochota na tramwaj!" i innych podmiotów zmierzające do zrealizowania tych postulatów.


  

   Victoria WINCEWICZ


PRZEWODNICZĄCA
Komisji do spraw
Kultury i Oświaty
Młodzieżowej Rady
dzielnicy Ochota

w Warszawie

poniedziałek, 5 maja 2014

Warszawa na szynach


W pomajówkowym klimacie nasz motorniczy Kuba zaprasza Was do świata dawnych linii tramwajowych przedwojennej Warszawy. Jak przeszłość łączy się z teraźniejszością i czy jazda tramwajem jest wciąż takim przeżyciem jak 100 lat temu? Przekonajcie się sami! 

Na świecie wraca się powoli do tramwajów. Tam, gdzie one jeżdżą długo, jeżdżą nadal. Ich sieć stale się rozwija, bo to miastotwórczy środek transportu. O wiele tańszy w budowie i utrzymaniu, niż metro. Jego powstanie jest często o wiele bardziej uzasadnione ekonomicznie, ze względu także na gęstość zaludnienia terenów, przez które przejeżdża. Wygrywa z autobusem pod względem podaży miejsc i czasu podróży (pod warunkiem, że sygnalizacja świetlna jest porządnie ustawiona).

Jednak 100 lat temu (albo ciut więcej) przejażdżka tramwajem była wielką frajdą. Dla większych i mniejszych podróżników było to nie lada wydarzenie - przejechać się tramwajem. A potem o tym opowiedzieć. A gdy linii tramwajowych było więcej niż jedna… - istne szaleństwo! Warszawę bez tramwajów trudno sobie wyobrazić. Jednak da się poczuć podobny dreszczyk, co nasi prapradziadkowie, którzy kiedyś cieszyli się na przejazd tramwajem - przecież jeszcze kilka(naście) lat temu tak samo przeżywana była jazda metrem po naszym mieście. W sumie - jest do tej pory. Goście odwiedzający stolicę (w szczególności młodsi) uwielbiają pojeździć podziemną kolejką tak po prostu, mieszkańcy Warszawy namiętnie narzekają na guziki w Inspiro, a cykliczne zwiedzanie budowanych stacji drugiej linii to już w ogóle wielkie WOW.

Zejdźmy jednak na ziemię, wróćmy do tramwaju. Fajnie się jeździ nowymi wagonami, jeszcze fajniej dwukierunkowymi (cały czas te emocje!). Gdy jest otwierana nowa trasa - mówią o tym wszyscy. I słusznie! Jednak zdarzyło się w polskiej (i nie tylko) historii tak, że niektóre linie przestały istnieć. Większość decyzji o likwidacji funkcjonujących linii tramwajowych uznaje się z perspektywy czasu za błędne. Zdarza się również tak, że dokonywana jest reaktywacja pogrzebanych linii czy też - systemów tramwajowych. Przykładami są chociażby Londyn, ale i nasz polski, niedaleki… Olsztyn! 

W dobie rozbudowy warszawskiej sieci tramwajowej - np. budowy brakującego odcinka 
torowiska na Bemowie, a także wydłużaniu linii w głąb Tarchomina - wspomnijmy o tych liniach, które kiedyś istniały, a już ich nie ma. 

Otóż - Wilanów cieszył się już kiedyś posiadaniem zelektryfikowanej sieci tramwajowej. “Dwójka” i “czternastka” jeździły jeszcze długo po wojnie w okolice pałacu zbudowanego dla Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery. Przy okazji budowy Wisłostrady zlikwidowano tamtejszą trasę. A szkoda. O wiele łatwiej byłoby dziś przedłużyć tory do błyskawicznie rozbudowującego się Miasteczka Wilanów, gdyby one tam już były. No, ale - 
jest jak jest.


Tramwaj z Ochoty do Wilanowa przez Mokotów, na który czekamy, pojedzie nieco inną trasą, niż historyczna. W osi północnej zostanie “przesunięty” z ulicy Czerniakowskiej, gdzie jeździł kiedyś, na oś prowadzącą do Traktu Królewskiego - al. Sobieskiego. Jednak będzie kawałek wspólny - przyszłości i przeszłości. To fragment prowadzący przez ulice Spacerową i Goworka, jedzie się z góry na dół/ z dołu do góry (i niektórzy zastanawiają się, jak tramwaj pokona deniwelacje terenu - ja bym się tym nie martwił, da radę!). Linia tramwajowa do Wilanowa istniała od “zawsze”. To znaczy - nawet gdy Wilanów był tylko podwarszawskim rewirem - można było dotrzeć tam na szynach. Pamiętacie może jeszcze, kiedyś jeździła po Ochocie linia nr 2. Trafiła do nas właśnie w związku z likwidacją linii wilanowskiej, “przerzucono” ją do naszej dzielnicy. I wrosła w jej obraz, bo jeździła tędy ponad 40 lat, do 2004 roku. Dziś wiążą się z nią mieszkańcy Tarchomina i Nowodworów, jako tego pierwszego tramwaju w ich dzielnicy.

Niemalże od początku istnienia Wilanów z Ochotą łączyła jednak linia 14. Nadal jeździ, z 
Banacha na Mokotów. To taka trochę pamiątka. A może... pieśń przyszłości? Może nowa 
linia tramwajowa, która połączyłaby Ochotę z Wilanowem, nie byłaby jednak taka nowa i 
zachowała historyczny numer? Poczekamy, zobaczymy. Niezależnie jednak od numerku - na 
pewno przyjdę na jej otwarcie. Na pewno przejadę się nią tak tylko, żeby się przejechać. I będę cieszył się jak dziecko, które pierwszy raz jedzie metrem, jak miłośnik transportu, który zwiedza zaplecze stacji Stadion, jak nasi przodkowie, którzy kiedyś pierwszy raz jechali tramwajem. Bo fajnie jest patrzeć, jak na naszych oczach miasto się zmienia, rośnie, rozwija.

Miłej podróży!

Motorniczy Kuba

Czy wiesz, że…

-> Na pętli Banacha istnieje ślepy tor prowadzący w stronę Pola Mokotowskiego? Jest on 
swego rodzaju zwiastunem przyszłej linii na Wilanów. Może pojedzie tamtędy “czternastka”?